Droga ciociu!
Nic z tego. Moi rodzice nie chcą się zgodzić. Uwierz, bardzo chciałabym pojechać do Nowego Jorku. Nawet nie wiesz jak bardzo. I chciałabym też spotkać się z tobą. Wątpię, żeby był jakiś sposób, żeby mama zmieniła zdanie. Przecież znasz ją... Musicie być siostrami, bo mój tata ma tylko jedną siostrę i jest nią ciocia Alice. Złośliwa z niej baba. Ale do rzeczy, chcę, żebyś wiedziała, że wyjazd do Nowego Jorku już od dawna jest moim marzeniem. I zrobiłabym wszystko, żeby je spełnić. Na koniec mam pytanie: będziesz w domu przez całe wakacje?
Całuski, Kayah
Chyba nie jest źle... Wysłałam e-mail i zamknęłam klapę od laptopa. Mam nadzieję, że ciocia odpisze szybko. Co do mojego pytania, może mama zgodziłaby się na wyjazd, gdyby sama ustaliła termin i długość pobytu? Mam taką nadzieję. Oparłam się na krześle i zamknęłam oczy. Otwarłam je szeroko kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Czy to możliwe, żeby odpisała tak szybko? Już miałam na nowo otworzyć laptop, kiedy mój wzrok padł na świecący ekran telefonu. No jasne, dostałam sms-a. Westchnęłam ciężko i sięgnełam po urządzenie.
Kolacja.
To wiadomość od mamy. Czuję, że i tak nic nie przełknę, ale wstaję i ruszam w stronę drzwi. Jedzenie to ostatnie na co teraz mam ochotę. Jeszcze nie czas, żeby znów namawiać mamę, bo kolacja to raczej czas, kiedy powinno być spokojnie i miło, bez żadnych kłótni. Bo ja zdecydowanie nie chcę się kłócić, ale jeśli taka awantura sprawiłaby, że mogłabym odwiedzić ciocię to musiałabym się zastanowić, czy jestem taka pewna tego, że nie chcę tego robić. Doszłam do schodów. Westchnęłam głośno i zaczęłam schodzić. Ostrożnie stawiałam stopy na każdym schodku. Już kiedyś z nich spadłam i nie chciałabym tego powtórzyć. Kiedy zeszłam na dół automatycznie skierowałam się w stronę kuchni. Mama siedziała już przy stole. Bez słowa usiadłam naprzeciwko niej. Na kolację mieliśmy spaghetti. Lubię spaghetti, ale nawet tego nie przełknę. A może jednak... Dopiero na widok makaronu w sosie i tych przepysznych klopsików poczułam nagły głód. Owinęłam trochę makaronu na widelec i wzięłąm go do ust. Pyszny, jak zawsze. Spojrzałam na puste krzesło obok mojego.
-Taty nie ma?- spytałam zdawkowo. Dopiero teraz zauważyłam jego brak. Gapiłam się w swój talerz w kółko nawijając i ,,strzepując'' makaron z widelca.
-Jest w pracy- odpowiedziała mama.
-Do tej godziny?- zapytałam. Była 20:00, tata zawsze wracał o 18:00.
-Musiał zostać dłużej- no nie, czy to wojna na zdania zawierające tylko trzy słowa?
-Coś się stało?- spytałam.
-Miał jakiś problem.
-Jakiś poważny problem?- dobrze mi idzie.
-Nie, nic specjalnego- odpowiedziała.
-Kolacja mu wystygnie- zauważyłam. Nadal nie zamierzałam się poddawać.
-Potem ją odgrzeję- stwierdziła. I co ja mam teraz powiedzieć?
-Aha- burknęłam. Tym razem wygrała. Zauważyłam wyraz triumfu na jej twarzy. Przynajmniej nie jest zła. Zawsze są jakieś plusy. Wzięłam do buzi trochę spaghetti. Już łatwiej jest mi je jeść. Reszta kolacji minęła w milczeniu. Może to nawet lepiej. Gdybyśmy zaczęły rozmawiać nie wiem czy powstrzymałabym się przed zaczęciem tematu Nowego Jorku.
Wróciłam do pokoju mniej nachmurzona niż przed wyjściem z niego. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pomieszczeniu.Zaczęłam bębnić palcami po kolanie.Miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam. Jakbym na coś czekała, ale nie wiem na co. Zmarszczyłam brwi próbując sobie coś przypomnieć. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że otwarłam szeroko oczy, a usta jeszcze szerzej. Zmusiłam swoje nogi do poruszenia się i pobiegłam w stronę biurka. W uszach dźwięczał mi odgłos przychodzącej wiadomości. Już wiem na co tak czekałam. No, w końcu się doczekałam.
Kayah
Tak mi przykro. Na prawdę miałam nadzieję, że cię zobaczę. Twoja mama ma o mnie... nie najlepsze zdanie. To jest pewnie powodem jej oporu. Od zawsze trochę się różniłyśmy. Ale to jest teraz nieważne. Nie wiem jakie to ma znaczenie, ale tak, przez całe wakacje będę w domu. Może uda ci się jakoś przekonać rodziców. O jakichkolwiek postępach musisz mi koniecznie pisać!
Ciocia Mary
Wodziłam oczami po tekście. Po przeczytaniu go odchyliłam się na oparcie fotela. Próbowałam przeanalizować wiadomości. Mama i ciocia się różnią... To znaczy, że jadąc do Nowego Jorku musiałabym się przyzwyczaić do całkowicie nowego otoczenia. Bardzo podoba mi się ta perspektywa. Dalej. Ciocia będzie przez całe wakacje w domu. Bingo! Teraz zostaje najtrudniejsza część, przekonać rodziców. Wcześniej trochę myślałam jak to zrobię i mam kilka pomysłów:
a.) płacz i błaganie- żałosne i poniżające, ale może być skuteczne
b.) przedstawienie plusów i minusów- moja mama i tak skupi się tylko na minusach, ale można spróbować
c.) groźba- mogłabym powiedzieć, że jak tam nie pojadę to coś sobie zrobię, ale wtedy zamiast w Nowym Jorku, mogłabym spędzić wakacje u psychologa.
Żadna opcja nie jest idealna, ale w tym momencie nie wymyślę nic lepszego. Pozostaje mi mieć nadzieję, że rodzice ulegną i w końcu będę mogła spełnić swoje marzenie.
*************************
Mam nadzieję, że się podoba :D (UWAGA! Teraz przeczytacie coś mało oryginalnego!)
Proszę o komentarze, które bardzo motywują! ;D