Od zawsze byłam grzeczną dziewczynką, miałam dobre oceny w szkole i nie sprawiałam żadnych kłopotów wychowawczych. Piekłam ciasteczka, czytałam książki, sprzątałam i pomagałam rodzicom. Taka właśnie byłam. Idealna. Mama wychwalała mnie przed sąsiadkami, tata opowiadał o mnie w pracy, a babcia podziwiała mnie razem ze swoimi koleżankami. Można by powiedzieć, że miałam wspaniałe życie. Niewątpliwie. Ale zawsze było coś, co nie dawało mi spokoju. Jeśliby wierzyć stereotypom, powinnam mieć mnóstwo przyjaciół. No wiecie, mam sporo pieniędzy, duży dom i ogólnie moi rodzice są dość znani w okolicy. Ale stereotypy czasem kłamią i przekonałam się o tym na własnej skórze. Otóż, nie mam przyjaciół. Nikt nie lubi, kiedy ktoś jest od niego lepszy. Nie to, żebym się wywyższała. Po prostu ludzie myślą, że tak twierdzę. Oczywiście nie spytają mnie o to, będą tylko poszeptywać za moimi plecami i kpić ze mnie. Nieraz już widziałam na mojej szkolnej szafce karteczkę z napisem ,,KSIĘŻNICZKA,,. Staram się tym nie przejmować. Są dni kiedy śmieję się widząc takie karteczki , słysząc szepty za plecami, ale są też dni kiedy strasznie mnie to dołuje. Dlatego moją ulubioną porą dnia jest wieczór. Mogę wtedy robić co chcę. Zazwyczaj czytam, albo słucham spokojnej muzyki. Dla innych byłoby to pewnie śmieszne, ale ja to lubię. Choć przyznaję, czasem mnie to nudzi i czuję, że potrzebuję zmiany. Ale czy mogłabym narzekać leżąc rozwalona na wielkim łóżku ze stertą poduszek pod głową? Chyba nie powinnam. Czasem nawet z nudów mam ochotę rozpruć jedną z tych mięciutkich poduszek. Moi rodzice o tym nie wiedzą, ale moim największym marzeniem jest odwiedzenie Nowego Jorku. Chęć pojechania tam wzrosła kiedy dostałam pewien list.
Kayah
Wiem, że może mnie nie pamiętasz. Piszę do ciebie z Nowego Jorku. Chcę, żebyś wiedziała, że mimo tego, że nie ma mnie teraz przy tobie, zawsze cię kochałam. Nie miałam możliwości mieszkać dalej w Bostonie, więc musiałam wyjechać. Wiem, wiem, szukanie pracy w Nowym Jorku może wydawać się głupie (zważywszy na to, że jest tutaj mnóstwo ludzi, niektórzy nawet wpadli na ten sam pomysł co ja), ale postanowiłam właśnie tutaj zamieszkać. Wszystko jakoś się ułożyło, ale mam straszne wyrzuty sumienia, że nie ma mnie z tobą. Albo raczej, że nie zabrałam ciebie ze mną. Już jako mała dziewczynka byłaś inna niż twoi rodzice. Wolałaś tańsze zabawki. A nawet tymi drogimi, wymyślnymi nie chciałaś się bawić! Tak sobie myślę, że lepiej byłoby ci w Nowym Jorku, ale nie ma mowy, żeby twoi rodzice się tu przeprowadzili. Dlatego chciałabym, żebyś przyjechała do mnie na wakacje. Oczywiście, jeśli tego chcesz. Do niczego cię nie zmuszam i nie naciskam, ale byłoby świetnie cię zobaczyć, a przy okazji spędziłybyśmy razem trochę czasu.
Kochająca Ciocia Mary
O mój Boże!
******************
Pierwszy krok mam już za sobą. Teraz powinno być już z górki, tak? Proszę o wyrozumiałość
;)
Super się zapowiada !!!
OdpowiedzUsuńPisz dalej !
idę czytać pozostałe rozdziały ;)
~Julie Moonshine Sunshine (Someone) :)
Http:// girlofshadows13.blogspot.com